Kategorie blogu

Najnowsze wpisy

ostatnie komentarze

Nie ma komentarza
Wakacje pod specjalnym nadzorem
15
sie
0
Justyna Mroczek-Żal Blog Home
Wakacje pod specjalnym nadzorem

Moje doświadczenia z wakacji w tym trudnym roku epidemii

Jakiś czas temu pisałam Wam, że nie wiem,  czy w ogóle w tym trudnym roku wybiorę się na wakacje. Czas pandemii nie mija. Nowych zachorowań jest coraz więcej. Nie zlekceważyłam zagrożenia i stwierdziłam, że chcę wyjechać z rodzina, ale minimalizując ryzyko zachorowania. Dzielę się z Wami moimi doświadczeniami, związanymi z urlopem, który już szczęśliwe minął.

Pojechaliśmy w Karkonosze. Planując wyjazd, miałam wybranych kilka wycieczek w miejsca, które wydawały mi się mniej uczęszczane. Miałam nadzieję spotkać dużo mniej osób nawet na szlaku wędrówki, niż w mieście, w trakcie załatwiania zwykłych życiowych  spraw. Najpierw trzeba było dojechać na miejsce .

Z mojego miejsca zamieszkania do Szklarskiej Poręby jest 530 km. To bardzo długa droga. Nie sposób się nie zatrzymać po drodze. Założyliśmy, że zatrzymujemy się tylko i wyłącznie w celu skorzystania z toalet. I lepiej się zdecydowanie zatrzymywać na MOP-ach, niż na stacjach benzynowych, które są bardzo zatłoczone, bo prawie każdy przy okazji tankowania paliwa i wizyty w toalecie, coś tam kupuje do jedzenia i picia. Napoje i suchy prowiant zabraliśmy ze sobą z domu, a na wizyty w trakcie drogi  zatrzymywaliśmy  się na MOP-ach. Jeden raz, kiedy jako kierowca potrzebowałam kawy, wybrałam taką stację, na której w danym momencie nie było tłumu.

W Szklarskiej Porębie wybraliśmy pokój w pensjonacie, który już wcześniej znaliśmy i wiedzieliśmy, że jest tam niezwykle czysto i wszystkie zasady dezynfekcji były zastosowane. Nawet po  wejściu do  pomieszczenia uderzył nas przede wszystkim zapach środków dezynfekcyjnych. Pokój był wyposażony w aneks kuchenny i własną łazienkę dlatego wszystkie posiłki mogliśmy przegotowywać sami, a zakupy robiliśmy w pobliskim sklepie, tylko tyle na ile to było potrzebne. W tym zakresie oprócz zmiany miejsca zamieszkania na czas wakacji, nic się nie zmieniło. Na wycieczki zabieraliśmy prowiant na cały dzień, a ciepły posiłek jedliśmy pod wieczór, sporządzony  w domu.

Bardzo ważne było dla mnie to, że wybrany pensjonat  znajdował się na obrzeżach miasta, dlatego omijały nas wędrówki przez tzw. centrum i nie musieliśmy się w ten sposób, nawet na ulicy, kontaktować z dużą liczbą turystów. Na niektóre wycieczki i tak musieliśmy pojechać samochodem i nie przebywaliśmy w tłumie ludzi. Wybierając mniej uczęszczane miejsca, mniej popularne szlak można naprawdę wędrować przez długi czas i nie spotkać nikogo po drodze.

Każdy z nas miał i tak w plecaku zapas jednorazowych masek (masa medyczna), chusteczki antybakteryjne, płyn dezynfekcyjny do rąk, ale to już jest taki oczywisty zestaw podróżnika. Przez te kilka miesięcy tak przywykliśmy do stosowania reżimu sanitarnego, że nie stanowiło to dla nas jakiejkolwiek uciążliwości. Śmiałam się nawet, że codziennie rano przed naszym pudełkiem z maskami ustawia się kolejka, bo każdy sobie pakował plecak na wycieczkę z prowiantem, napojami na cały dzień i z ?. zabezpieczeniem sanitarnym. Czy jest to dziwne? Oczywiście wolałabym o tym zapomnieć, jak każdy z nas, ale stało się to dla mnie takim samym elementem wyposażenia plecaka jak woda, kanapki, czy chusteczki do nosa.

Czy można w taki sposób odpocząć? Czy nie przeszkadzał nam lęk? W czasie podróży do Szklarskiej Poręby, kiedy zobaczyłam setki samochodów na autostradzie, które jechały nad morze stwierdziłam że cieszę się, że najbardziej lubię odpoczywać w leśnej lub górskiej głuszy. I w tym roku udało mi się tam znaleźć. I mimo, że mijaliśmy ludzi na szlaku, to jednak nijak się to miało do obrazków tłumów na zdjęciach, które widziałam w Internecie. Uważam urlop za udany. Wróciłam do domu spokojna, bo dołożyliśmy należytej staranności, żeby nasze wakacje były nie tylko czasem odpoczynku, ale też, żeby były na tyle bezpieczne, na ile jesteśmy w stanie mieć na to wpływ, wychodząc z domu.

Na wakacjach nie zapomnieliśmy o profilaktyce antyroztoczowej tej podróżnej. Każdy z nas zabrał ze sobą ze sobą SOVĘ antyroztoczową poduszkę, bo bez tego, co rano budziłabym się z zatkanym nosem, a to nikomu do szczęścia nie jest potrzebne w czasie urlopu. W naszym  sklepu www.sklep.alergsova.pl poduszek znajdziecie pod dostatkiem, zawsze jesteście mile widziani.  

Wracajcie z Waszych wakacji szczęśliwi, wypoczęci i przede wszystkim zdrowi.

Serdecznie pozdrawiam

Justyna Mroczek-Żal